Taka historia

Ostatnio dużo pracował. Ciągle nie było go w domu. A gdy już był, to nie wyglądało jakby tęsknił: nie witał się radośnie jak kiedyś, nie zagadywał jej, nie interesował się jak minął jej dzień. Z zatroskaną, zmęczoną miną wykony-wał wszystkie konieczne czynności, by zasiąść przy komputerze i wtedy wyraźnie się rozluźniał. Zakładał słuchawki, grał w jakąś grę albo przeglądał strony internetowe. „No tak, nie zależy mu na mnie, przecież to oczywiste. Ostentacyjnie mnie zaniedbuje, żeby mnie wkurzyć. Egoista. To jasne, że facet, któremu zależy, ma ochotę na towarzystwo swojej partnerki. Robi mi na złość. To już naprawdę nie ma sensu. Zasługuję na coś lepszego”. Frustracja narastała. Niewyrażona złość wymykała się jej z ust w postaci kpiących uwag na temat jego „infantylnych” rozrywek w internecie.

Przyszedł pierwszy słoneczny weekend. Czekała na tę sobotę, żeby wyrwać się z nim za miasto. Miała kilka świetnych pomysłów. Ale istniały one tylko w jej głowie, jako oczywiste plany na tak piękny, wolny dzień. On o nich nie wiedział. Wstała jak zwykle wcześniej od niego. Czekała aż się obudzi. Wstał, zjadł… i odpalił komputer, włączył grę. Nie mogła w to uwierzyć. I nagle coś w niej pękło. Kilka sesji coachingowych przyniosło niespodziewany efekt. „Jest mi tak przykro, że nie spędzasz ze mną już czasu. Jestem zrozpaczona, bo ostatnio myślę, że mnie już nie kochasz. Tak często czuję na ciebie złość, bo wydaje mi się, że celowo dążysz do tego, aby mnie do siebie zniechęcić”. Zdziwił się. „Co Ty mówisz? Przecież to Ty robisz wszystko, żeby mi pokazać, że już mnie nie chcesz. Ciągle jesteś ze mnie niezadowolona, taka smutna i naburmuszona”.

Porozmawiali, zbliżyło ich to, zaczęli być wobec siebie życzliwsi.

Warto było się denerwować tygodniami? Za rzadko zastanawiamy się co nas gnębi. Często wstydzimy się swoich prawdziwych uczuć i je ukrywamy. Niejeden związek się przez to rozpadł. Może nawet wszystkie rozpadły się w gruncie rzeczy z powodu nie przyznawania się do tłumionych emocji. A tymczasem wyrażanie uczuć przynosi ulgę, zbliża, wzmacnia więzi, buduje mosty pomiędzy ludźmi. Nie ma innego sposobu do zrozumienia siebie nawzajem. Nie ma innej drogi do szczęścia w miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *